środa, 1 sierpnia 2012

2 rozdział.


2 rozdział.

Z perspektywy Melanie
Osobą, która stała jakiś metr ode mnie był chłopak o ciemnych włosach i karnacji. Choć była noc, widziałam go dobrze, bo latarnia oświetlała mu twarz. Chwilę przyglądałam się nieznajomej osobie, ale łzy nadal ciekły mi po policzkach. Nie wiedziałam co mam powiedzieć, że wszystko dobrze, że nic mi nie jest? Nie. To byłoby zwykłe oszukiwanie siebie i tego chłopaka. Na moje szczęście inicjatywę przejął Mulat.
- Jestem Zayn, Zayn Malik. – podał mi dłoń i szczerze się uśmiechnął.
- Melanie Collins. – również podałam mu swoją. Kiedy dotknęłam jego ręki, była ciepła. Gdy uścisnęliśmy dłonie, on usiadł obok mnie na ławce.
- Więc już się znamy. Opowiesz mi co się stało? – jego głos był spokojny.
- Długa historia. – wybełkotałam ze łzami w oczach.
- Mamy czas, opowiadaj. – szybko odpowiedział wcale nie zastanawiając się.
Nie byłam pewna, czy mogę przypadkowo spotkanej osobie opowiadać o moim życiu, moich problemach. Ale skoro się już znamy, to co mi szkodzi? Przecież to nie jest wielka tajemnica. Nie mogłam powstrzymać łez, więc mówiłam nie zwracając na nie uwagi.
- Mój chłopak, były chłopak Jimmy mnie zdradził… gdybym nie weszła wtedy do tego pokoju, pewnie nigdy bym się o tym nie dowiedziała.. ale to dobrze, bo już o wszystkim wiem… - poczułam się trochę lepiej, bo komuś to powiedziałam, wygadałam się.
Po krótkiej chwili, Zayn przysunął się bliżej mnie i objął mnie ramieniem. Brakowało mi tego teraz, czułości, zainteresowania. Łzy nadal leciały, nie mogłam ich zatrzymać. Mocno przytuliłam się do chłopaka, choć nie wiem dlaczego to zrobiłam, jakoś tak wyszło. Jemu to chyba nie przeszkadzało, bo nie zauważyłam oporu z jego strony, bardziej zadowolenie.
Nie wiem ile czasu tak siedziałam w jego obięciach, ale chyba dość, żeby moje łzy ustały. Dlatego lekko rozluźniłam moje splecione dłonie i podniosłam głowę, a już po chwili siedziałam obok Zayna.
- To ja już będę szła. Dzięki… za wszystko. – powoli wstałam i ruszyłam w stronę mojego domu.
- Zaczekaj! Odprowadzę cię. Wiesz, nie powinnaś iść sama nocą. – łobuzersko się uśmiechnął.
- Okey. – odwzajemniłam uśmiech. Choć dopiero poznałam tego chłopaka, bardzo go polubiłam. Może wymieniliśmy ze sobą kilka zdań, ale to nic. Czuję, że będzie tego więcej.
Do mojego domu było jakieś 20 minut. Dlatego przez ten czas rozmawialiśmy.
- Skądś cię kojarzę, ale nie wiem skąd. – powiedziałam zamyślonym głosem.
- X Factor, One Direction, telewizja, radio, Internet? – zaśmiał się.
- Ale… jak? Że ty? Ty w X Factro’rze? Ty należysz do tego zespołu One Direction? – zapytałam z niedowierzaniem.
- Tak, tak, to ja. Zayn Malik, cudowny chłopak z One Direction. – oznajmił dumnym głosem.
- No dobra, wierzę. – zaśmiałam się. Brakowało mi tego. Żartów, śmiechów.
Przez resztę drogi rozmawialiśmy, wygłupialiśmy się i po prostu śmialiśmy. Nikt by pewnie teraz nie powiedział, że jakąś godzinę temu straciłam chłopaka. Nie było tego po mnie widać. Gdy doszliśmy do mnie, stanęłam przed drzwiami, wyjęłam klucz z kieszeni, wsadziłam go do zamka i otworzyłam.
- Wejdziesz? – zapytałam.
- Chciałbym, ale jest już późno i jestem zmęczony. – zrobił skwaszoną minę.
- Ah… no tak. Nie zauważyłam, że jest już tak późno. – uśmiechnęłam się.
- To może jutro się spotkamy? – i tu strzelił tym swoim cudownym uśmiechem, ukazując całkiem białe zęby.
- No okay. – odpowiedziałam po krótkim namyśle.
- Podasz mi swój numer? – zapytał. Wyciągnęłam swojego i’phona, a on uczynił to samo. Po chwili wymieniliśmy się telefonami.
- No dobra, wpisałem. – powiedział i oddał mi mój telefon, a ja zrobiłam to samo.
- To ja idę, paa. – przytulił mnie na pożegnanie.
- Do zobaczenia! – odwzajemniłam uścisk.
Po tym weszłam do domu i od razu powędrowałam do łazienki, wziąć szybki prysznic, a potem spać. Byłam strasznie zmęczona, dlatego po chwili usnęłam.

*

trochę czasu nic nie było, ale to wynika z braku czasu. ciągle nie ma mnie w domu, więc nie mam jak napisać. chciałabym, żeby rozdziału były dłuższe, ale nie umiem ich napisać. po prostu mi nie wychodzi.. ; (

sobota, 28 lipca 2012

1 rozdział.

z perspektywy Melanie.

Leżałam na łóżku, przeglądając facebook’a i twitter’a. Rozejrzałam się po moim pokoju. Był mały, ale nie przeszkadzało mi to. Ściany były pokryte tapetą imitującą cegły. W rogu stało łóżko z fioletową pościelą. Obok niego mały stolik, na którym stał wazon, szklanka wody i drewniana szkatułka. Naprzeciwko stało jasne biurko, szafa, obok fioletowy fotel i duże lustro. 
Obok znajdowały się dwie pary drzwi, jedne wejściowe, a drugie prowadzące do łazienki. Była ona w kolorach beżu. W rogu znajdował się duży prysznic, obok wanna, a naprzeciwległej ścianie umywalka i toaleta.
Wyłączyłam twitter’a, bo nie było na nim nic ciekawego. Już miałam wyłączyć facebook’a, gdy ktoś do mnie napisał. Jak się po chwili okazało, był to mój chłopak Jimmy.
„ heey, co robisz dzisiaj wieczorem? ; ) „  - napisał. Hm.. pewnie chciał, żebym z nim gdzieś wyszła.
„ cześć. : * pewnie będę siedziała w domu, bo nie mam planów, a co ? : ) „ – szybko odpisałam.
„ no to dobrze. bo Mikke robi jakąś imprezę u siebie w domu. idziemy? xd „
„ jasne. to spotkajmy się u niego w domu o 19 ? ; )) „
„ okey, paa. : * „
„ pa. ;* „
Po rozmowie z Jimmy’im wyłączyłam facebook’a, a następnie laptopa. Spojrzałam na zegarek, było już po 17. Zostały mi niecałe dwie godziny, muszę iść się szykować. – pomyślałam. Od razu weszłam do łazienki. Wzięłam krótki prysznic, który przywrócił do życia moje ciało. Starannie wytarłam się błękitnym ręcznikiem. Stanęłam przed lustrem i przyjrzałam się samej sobie. Długie, jasne włosy, zielone oczy i jasna cera – lubiłam siebie. Wzięłam do ręki suszarkę i w miarę szybko wysuszyłam moje włosy, zostawiając je rozpuszczone. Potem zrobiłam lekki makijaż i wyszłam z łazienki. Stanęłam przed szafą, chwilę zastanawiając się w co się ubrać. Po chwili namysłu wybrałam granatowe rurki, beżowy a’la gorset i dżinsową kurtkę. Do tego dopasowałam granatowe buty i kilka dodatków. Wzięłam jeszcze z łóżka mojego białego i’phone i zeszłam na dół po schodach. Spojrzałam jeszcze w lustro, poprawiając włosy. Wyszłam z domu, zamykając go na klucz. Rodziców jak zwykle nie było w domu, więc mogłam wrócić kiedy będę miała na to ochotę. Nikt się o mnie nie martwił, nie dzwonił. W sumie były też tego plusy, mogłam robić co tylko chcę.
Do domu Mikke’a szłam na pieszo, bo nie miałam daleko. Już z daleka słychać było głośną muzykę. Lubiłam tańczyć, więc się ucieszyłam. Wchodząc przez frontowe drzwi, zauważyłam sporą grupkę ludzi. Jedni tańczyli, inni popijali alkohol. Znalazłam w tłumie Jimmy’ego, siedział na kanapie, trzymając w ręku piwo. Na stoliku obok stało kilka, pustych butelek po wódce. Podeszłam do mojego chłopaka i się przywitałam.
- Już jestem. – powiedziałam, a on tylko kiwnął głową, pijąc nadal piwo. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, zauważyłam kilka znajomych osób, które świetnie się bawiły. Postanowiłam pójść w ich ślady. Wyszłam na środek parkietu i zaczęłam tańczyć. Wypiłam jak na razie jedno piwo. Jimmy czasami przychodził do mnie i trochę tańczył, ale on wolał jednak coś wypić i posiedzieć.
Tańcząc nie wiedziałam ile czasu minęło, dlatego spojrzałam na zegarek, było po północy. Szybko ten czas leci. – pomyślałam. Postanowiłam szybko skoczyć do toalety. Nie wiedziałam gdzie jest, a Mikke nie widziałam, nie chciało mi się go szukać, wolałam poszukać łazienki. Zajrzałam do kilku pomieszczeń na dole, ale nic nie znalazłam. Weszłam po schodach na górę, otworzyłam pierwsze drzwi. To co tam zobaczyłam, wyrwało mnie z dobrego humoru. Na łóżku leżała nieznana mi blondynka i mój Jimmy! Tak! Mój! Mój chłopak, a raczej były chłopak! Nie wiedziałam, co zrobić. Po twarzy zaczęły mi lecieć gorące łzy. Wiedziałam, że mój makijaż się zaraz rozmaże, ale co mnie to teraz obchodzi? Wydawało mi się, że stoję tam dobre kilka minut, ale tak naprawdę było to tylko kilka sekund. Po tym, jak Jimmy zobaczył, że weszłam do tego pokoju, szybko wstał i chciał do mnie podejść. Gadał jakieś bzdury.
- To nie tak jak myślisz Mel! – mówił. Ale ja wszystko wiedziałam.
- Z nami koniec! – krzyknęłam, wydobywając z siebie następny potok łez. Jimmy chciał mnie przytulić, ale ja szybko zbiegłam po schodach, kierując się do wyjścia. Nie patrzyłam za siebie, biegłam. Chciałam gdzieś uciec, ale nie do domu. Nie mogłam tam teraz siedzieć. Z daleka zauważyłam mały park, skierowałam się w jego stronę. Usiadłam na jednej z ławek, podkuliłam nogi i płakałam. Cały czas płakałam, nie zważałam na nic. Mój szloch był głośny i wyraźny, ale nie zwracałam na to uwagi. Jak on mógł mi to zrobić? I jeszcze próbował się tłumaczyć! Jak ja mogłam z nim być? Nie rozumiem teraz tego… z moich rozmyślań wybił mnie nieznajomy głos.
- Coś się stało? – podniosłam lekko wzrok, próbując ujrzeć twarz nieznajomej osoby. Stała obok ławki i wpatrywała się we mnie, pięknymi brązowymi oczami. 

*

przepraszam, że dopiero dzisiaj. ale nie miałam czasu na napisanie czegokolwiek. wiem, że początek jest pewnie banalny, ale ważne, że coś jest. ; ) 

czwartek, 26 lipca 2012

prolog.


Siedziałam sama na szkolnym korytarzu. Dopiero co rozpoczęłam naukę w Middle School w Londynie. Nie znałam nikogo, wszystkie twarze były mi obce. Rozejrzałam się wokoło. Ściany pokryte były białą farbą. Po lewej i prawej stronie rozciągał się rząd niebieskich szafek. Na korytarzu stało też kilka długich ławek. Siedziałam na jednej z nich, która stała bardziej w rogu. Moją uwagę przykuła blondynka o jasnej cerze i niebieskich oczach. Podobnie do mnie, siedziała sama na jednej z wolnych ławek i z zaciekawieniem przyglądała się innym uczniom. – Przecież nie mogę siedzieć tu tak sama. Muszę w końcu kogoś poznać. – pomyślałam i ruszyłam w stronę nieznanej mi dziewczyny. Usiadłam obok i się przedstawiłam.
- Cześć. Jestem Melanie, Melanie Collins. – powiedziałam to i uśmiechnęłam się do blondynki.
- Hej, a ja jestem Rose Parks. – odwzajemniła uśmiech.
- Jesteś tu nowa? - wymyśliłam jakieś pytanie na poczekaniu, żeby jakoś pociągnąć tą rozmowę.
- Hm… można tak powiedzieć. Zaczynam dopiero pierwszą klasę gimnazjum, więc nie znam tu nikogo. – rzuciła ze skrzywioną miną.
- To tak jak ja. – westchnęłam.
I tak rozpoczęła się moja przyjaźń z Rose – najlepszą przyjaciółką na świecie. Choć mamy zupełnie inne charaktery, to wzajemnie się uzupełniamy. Mogę się jej zwierzyć ze wszystkiego. Tylko przy niej jestem prawdziwą sobą, prawdziwą Melanie Collins. Nasza przyjaźń trwa odkąd miałyśmy 14 lat. Nawet teraz, gdy mamy całe 17, ona nadal jest. I wiemy, że ona będzie w nas do końca.   

*
hm.. wiem, że krótki. ale to prolog, takie wprowadzenie. i mi się średnio podoba.. nie umiem pisać. ; d chcę, żeby rozdziały były dłuższe. już dzisiaj zaczynam pisać pierwszy rozdział, który dodam chyba jutro. ; ))

środa, 25 lipca 2012

bohaterowie.



Melanie (Mel) Collins

wiek : 17 lat
data urodzenia : 13 lipiec 1995 rok
wzrost : 178 cm
waga : 56 kg
kolor oczu : zielony
kolor włosów : jasny brąz z prześwitami blondu
kolor cery : jasny
miejsce urodzenia : Londyn
rodzina :
matka - stylistka gwiazd
ojciec - doradca finansowy
hobby : jazda na desce, fotografia, malarstwo.
charakter : Lubi zaszaleć, często chodzi na różne imprezy. Z zewnątrz jest twarda i nie pozwala sobą pomiatać. Ma złe stosunki z rodzicami, ponieważ uważa, że nie poświęcają jej uwagi. Chciałaby mieć normalną rodzinę, z którą mogłaby porozmawiać. Często ukrywa przed innymi swoje prawdziwe uczucia. W głębi duszy jest wrażliwa. Ma dużo znajomych, ale czuje się samotna.Jest zwariowaną i szaloną osobą. Jest prawdziwą sobą, tylko przed najlepszą przyjaciółką - Rose.


Rose Parks 

wiek : 17 lat
data urodzenia : 30 kwiecień 1995 rok
wzrost : 177 cm
waga : 53 kg
kolor oczu : niebieski 
kolor włosów : blond
kolor cery : jasny
miejsce urodzenia : Londyn
rodzina :
matka - była modelka
ojciec - pilot samolotowy
brat - Chuck, 19 lat
hobby : czytanie, podróżowanie, fotografia.
charakter : Jest spokojna i wrażliwa. Jednak często chodzi na imprezy, razem ze swoją przyjaciółką - Mel. Dużo się śmieje, jest towarzyska. Uwielbia poznawać nowych ludzi. Ma poczucie humoru. Ma dobry kontakt ze swoją mamą. Uważa, że gdyby jej ojciec więcej czasu spędzał w domu, na pewno bardziej by się do niego zbliżyła. Bardzo lubi zwierzęta, ma swojego psa - Lavley'ja. Nie udaje nikogo innego, zawsze jest sobą.


One Direction 

Niall Horan (19 lat), Louis Tomlinson (20 lat), Zayn Malik (19 lat), Liam Payne (19 lat), Harry Styles (18 lat). Jest to brytyjsko-irlandzki boysband, który po udziale w x-factor'rze stał się znany na całym świecie. 

*

No to są bohaterzy. ; ) Prolog lub pierwszy rozdział postaram się dodać jak najszybciej.