sobota, 28 lipca 2012

1 rozdział.

z perspektywy Melanie.

Leżałam na łóżku, przeglądając facebook’a i twitter’a. Rozejrzałam się po moim pokoju. Był mały, ale nie przeszkadzało mi to. Ściany były pokryte tapetą imitującą cegły. W rogu stało łóżko z fioletową pościelą. Obok niego mały stolik, na którym stał wazon, szklanka wody i drewniana szkatułka. Naprzeciwko stało jasne biurko, szafa, obok fioletowy fotel i duże lustro. 
Obok znajdowały się dwie pary drzwi, jedne wejściowe, a drugie prowadzące do łazienki. Była ona w kolorach beżu. W rogu znajdował się duży prysznic, obok wanna, a naprzeciwległej ścianie umywalka i toaleta.
Wyłączyłam twitter’a, bo nie było na nim nic ciekawego. Już miałam wyłączyć facebook’a, gdy ktoś do mnie napisał. Jak się po chwili okazało, był to mój chłopak Jimmy.
„ heey, co robisz dzisiaj wieczorem? ; ) „  - napisał. Hm.. pewnie chciał, żebym z nim gdzieś wyszła.
„ cześć. : * pewnie będę siedziała w domu, bo nie mam planów, a co ? : ) „ – szybko odpisałam.
„ no to dobrze. bo Mikke robi jakąś imprezę u siebie w domu. idziemy? xd „
„ jasne. to spotkajmy się u niego w domu o 19 ? ; )) „
„ okey, paa. : * „
„ pa. ;* „
Po rozmowie z Jimmy’im wyłączyłam facebook’a, a następnie laptopa. Spojrzałam na zegarek, było już po 17. Zostały mi niecałe dwie godziny, muszę iść się szykować. – pomyślałam. Od razu weszłam do łazienki. Wzięłam krótki prysznic, który przywrócił do życia moje ciało. Starannie wytarłam się błękitnym ręcznikiem. Stanęłam przed lustrem i przyjrzałam się samej sobie. Długie, jasne włosy, zielone oczy i jasna cera – lubiłam siebie. Wzięłam do ręki suszarkę i w miarę szybko wysuszyłam moje włosy, zostawiając je rozpuszczone. Potem zrobiłam lekki makijaż i wyszłam z łazienki. Stanęłam przed szafą, chwilę zastanawiając się w co się ubrać. Po chwili namysłu wybrałam granatowe rurki, beżowy a’la gorset i dżinsową kurtkę. Do tego dopasowałam granatowe buty i kilka dodatków. Wzięłam jeszcze z łóżka mojego białego i’phone i zeszłam na dół po schodach. Spojrzałam jeszcze w lustro, poprawiając włosy. Wyszłam z domu, zamykając go na klucz. Rodziców jak zwykle nie było w domu, więc mogłam wrócić kiedy będę miała na to ochotę. Nikt się o mnie nie martwił, nie dzwonił. W sumie były też tego plusy, mogłam robić co tylko chcę.
Do domu Mikke’a szłam na pieszo, bo nie miałam daleko. Już z daleka słychać było głośną muzykę. Lubiłam tańczyć, więc się ucieszyłam. Wchodząc przez frontowe drzwi, zauważyłam sporą grupkę ludzi. Jedni tańczyli, inni popijali alkohol. Znalazłam w tłumie Jimmy’ego, siedział na kanapie, trzymając w ręku piwo. Na stoliku obok stało kilka, pustych butelek po wódce. Podeszłam do mojego chłopaka i się przywitałam.
- Już jestem. – powiedziałam, a on tylko kiwnął głową, pijąc nadal piwo. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, zauważyłam kilka znajomych osób, które świetnie się bawiły. Postanowiłam pójść w ich ślady. Wyszłam na środek parkietu i zaczęłam tańczyć. Wypiłam jak na razie jedno piwo. Jimmy czasami przychodził do mnie i trochę tańczył, ale on wolał jednak coś wypić i posiedzieć.
Tańcząc nie wiedziałam ile czasu minęło, dlatego spojrzałam na zegarek, było po północy. Szybko ten czas leci. – pomyślałam. Postanowiłam szybko skoczyć do toalety. Nie wiedziałam gdzie jest, a Mikke nie widziałam, nie chciało mi się go szukać, wolałam poszukać łazienki. Zajrzałam do kilku pomieszczeń na dole, ale nic nie znalazłam. Weszłam po schodach na górę, otworzyłam pierwsze drzwi. To co tam zobaczyłam, wyrwało mnie z dobrego humoru. Na łóżku leżała nieznana mi blondynka i mój Jimmy! Tak! Mój! Mój chłopak, a raczej były chłopak! Nie wiedziałam, co zrobić. Po twarzy zaczęły mi lecieć gorące łzy. Wiedziałam, że mój makijaż się zaraz rozmaże, ale co mnie to teraz obchodzi? Wydawało mi się, że stoję tam dobre kilka minut, ale tak naprawdę było to tylko kilka sekund. Po tym, jak Jimmy zobaczył, że weszłam do tego pokoju, szybko wstał i chciał do mnie podejść. Gadał jakieś bzdury.
- To nie tak jak myślisz Mel! – mówił. Ale ja wszystko wiedziałam.
- Z nami koniec! – krzyknęłam, wydobywając z siebie następny potok łez. Jimmy chciał mnie przytulić, ale ja szybko zbiegłam po schodach, kierując się do wyjścia. Nie patrzyłam za siebie, biegłam. Chciałam gdzieś uciec, ale nie do domu. Nie mogłam tam teraz siedzieć. Z daleka zauważyłam mały park, skierowałam się w jego stronę. Usiadłam na jednej z ławek, podkuliłam nogi i płakałam. Cały czas płakałam, nie zważałam na nic. Mój szloch był głośny i wyraźny, ale nie zwracałam na to uwagi. Jak on mógł mi to zrobić? I jeszcze próbował się tłumaczyć! Jak ja mogłam z nim być? Nie rozumiem teraz tego… z moich rozmyślań wybił mnie nieznajomy głos.
- Coś się stało? – podniosłam lekko wzrok, próbując ujrzeć twarz nieznajomej osoby. Stała obok ławki i wpatrywała się we mnie, pięknymi brązowymi oczami. 

*

przepraszam, że dopiero dzisiaj. ale nie miałam czasu na napisanie czegokolwiek. wiem, że początek jest pewnie banalny, ale ważne, że coś jest. ; ) 

2 komentarze:

  1. dodawaj szybko następny, bo chce wiedzieć kto to :D ogólnie rozdział ciekawy, a początki zawsze takie są ;) czekam na rozwinięcie akcji :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny blog :) Obserwuję
    Zapraszam też do mnie na http://dreams-of-forever.blogspot.com/ Dopiero zaczynam więc liczę na szczerość.

    OdpowiedzUsuń